22/9/08 15:20 - Jesien
Od wczoraj mamy kalendarzowa jesien. Mam nadzieje, ze pierwszy dzien nie byl ostatnim tak cieplym i slonecznym w Anglii. Przylecielismy o 7:10 lokalnego casu - tym samym zamykajac roczny cykl podrozy. Zaplanowalismy je we wrzesniu zeszlego roku, zapisujac w metrze na kawalku biletu miejsca, ktore chcemy odwiedzic. Z tych planow udalo sie zrealizowac wiekszosc, do tego doszlo kilka nadmiarowych kursow Londyn - Warszawa - Londyn. Od dzisiaj do konca grudnia poruszamy sie tylko raz w miesiacu, pociagiem po Anglii. Musimy odpoczac. Posegregowac zdjecia z ostatnich wyjazdow, podreperowac zdrowie, uporzadkowac kwestie finansowe i zajac sie planowaniem budzetu. I odespac =_= A tuz za rogiem expension pack, czas zabrac sie za porzadkowanie rzeczy w WoWie ;) No i chciala bym wrocic do nauki japonskiego i C++.
Z zaplanowaych rok temu podrozy udalo nam sie zaliczyc:
Zamiast tego moglismy odlozyc na wypasiony samochod w Polsce albo luksusowe zycie w Anglii, ale nie zaluje ani jednego pensa wydanego na podroze. Zaluje tylko tych pieniedzy, ktore stracilismy na wskutek niewiedzy i pecha - a zaliczylismy kilka niezwykle kosztownych lekcji ;(
Za to pewnych rzeczy nie zapomne do konca zycia. Jak wieczornej mgly na szkockim jeziorze Loch Long, letnich wieczorow w Kyoto nad rzeka Kamo czy podrozy przez dymiace od pary gory Islandii :-)
Poniewaz nie zarabiamy wcale tak duzo, jak by moglo sie wydawac, kluczem do sukcesu bylo bardzo rygorystyczne planowanie wydatkow, skromne mieszkanko, regularne odkladanie pieniedzy i godziny poswiecone nad arkuszem excel i kalendarzem. I jeszcze trzeba do pracy dojezdzac (tanio) kupionym rowerem, kupowac ubrania w promocji, gotowac w domu, oszczedzac energie, wode, telefon, kupowac ksiazki za 1/2 ceny. Trzeba uwzglednic na rok z gory wszystkie rachunki, planowane ( i te nieplanowane tez) wydatki, rozlozyc wyjazdy i kupic bilety na miesiace przed. Na bilety na maj trzeba miec pieniadze w styczniu ; na grudniowy wyjazd trzeba miec juz odlozone w sierpniu. Przewidywac ceny dojazdow i szacowac koszty pobytu - sprawdzajac zawczasu ceny itd itd. Wydaje mi sie, ze odwalilismy kawal dobrej roboty w planowaniu i trzymaniu sie planu.I po raz n-ty przekonalismy sie, ze nie warto miec karty kredytowej, a jesli sie juz ja ma - nie warto jej uzywac ;)
Plany na przyszlosc. Sa ;) Pojezdzimy troche po Anglii, skoczymy do Amsterdamu na weekend. Planujemy dwie wieksze podroze na przyszly rok, ale napisze o nich kiedy bedziemy juz mieli na nie fundusze - chwilowo, pierwszy raz od roku - nasze konto oszczednosciowe swieci pustkami.
No i mamy jesien :D Czyli, rozpoczyna sie zimny sezon deszczowy, ktory skonczy sie kolo maja ;) Czas przypomniec sobie jak sie uzywa patelni, noza, garnka i sciagnac troche przepisow na przygotowanie jesiennych warzyw i owocow. W pazdzierniku zaczyna sie tez sezon ostrygowy (czterodniowym festiwalem w Falmouth) ! Ci nieszczesnicy, ktozy przyjada do nas przed majem beda musieli wybrac sie z nami do baru Port&Oysters :-) Wiecej o ostrygach (po polsku) - tu .
Z zaplanowaych rok temu podrozy udalo nam sie zaliczyc:
- Oxford (weekend)
- Szkocja - Edynburg (weekend) - wizyta u Kyo&Som
- Lyme Regis (weekend)
- Padstow w Kornwalii (trzy dni)
- Hastings & Battle (trzy dni)
- Irlandia (trzy dni)
- Majorka (weekend) - wizyta u Hotaru
- wyspa Lingisfarne w Northumbrii (trzy dni)
- Wenecja (trzy dni)
- Islandia (cztery dni)
- Wash w Norfolk (weekend)
- Paryz (weekend)
- Szkocja - Agryll (trzy dni)
- Walia (weekend)
- Hiszpania - Andaluzja (tydzien)
- Irlandia - Cork (weekend)
- Niemcy - Nadrenia (trzy dni)
- Devon (jeden dzien)
- Heartfield (jeden dzien)
- Japonia (tydzien)
+7 kursow Londyn - Warszawa - Londyn
Zamiast tego moglismy odlozyc na wypasiony samochod w Polsce albo luksusowe zycie w Anglii, ale nie zaluje ani jednego pensa wydanego na podroze. Zaluje tylko tych pieniedzy, ktore stracilismy na wskutek niewiedzy i pecha - a zaliczylismy kilka niezwykle kosztownych lekcji ;(
Za to pewnych rzeczy nie zapomne do konca zycia. Jak wieczornej mgly na szkockim jeziorze Loch Long, letnich wieczorow w Kyoto nad rzeka Kamo czy podrozy przez dymiace od pary gory Islandii :-)
Poniewaz nie zarabiamy wcale tak duzo, jak by moglo sie wydawac, kluczem do sukcesu bylo bardzo rygorystyczne planowanie wydatkow, skromne mieszkanko, regularne odkladanie pieniedzy i godziny poswiecone nad arkuszem excel i kalendarzem. I jeszcze trzeba do pracy dojezdzac (tanio) kupionym rowerem, kupowac ubrania w promocji, gotowac w domu, oszczedzac energie, wode, telefon, kupowac ksiazki za 1/2 ceny. Trzeba uwzglednic na rok z gory wszystkie rachunki, planowane ( i te nieplanowane tez) wydatki, rozlozyc wyjazdy i kupic bilety na miesiace przed. Na bilety na maj trzeba miec pieniadze w styczniu ; na grudniowy wyjazd trzeba miec juz odlozone w sierpniu. Przewidywac ceny dojazdow i szacowac koszty pobytu - sprawdzajac zawczasu ceny itd itd. Wydaje mi sie, ze odwalilismy kawal dobrej roboty w planowaniu i trzymaniu sie planu.I po raz n-ty przekonalismy sie, ze nie warto miec karty kredytowej, a jesli sie juz ja ma - nie warto jej uzywac ;)
Plany na przyszlosc. Sa ;) Pojezdzimy troche po Anglii, skoczymy do Amsterdamu na weekend. Planujemy dwie wieksze podroze na przyszly rok, ale napisze o nich kiedy bedziemy juz mieli na nie fundusze - chwilowo, pierwszy raz od roku - nasze konto oszczednosciowe swieci pustkami.
No i mamy jesien :D Czyli, rozpoczyna sie zimny sezon deszczowy, ktory skonczy sie kolo maja ;) Czas przypomniec sobie jak sie uzywa patelni, noza, garnka i sciagnac troche przepisow na przygotowanie jesiennych warzyw i owocow. W pazdzierniku zaczyna sie tez sezon ostrygowy (czterodniowym festiwalem w Falmouth) ! Ci nieszczesnicy, ktozy przyjada do nas przed majem beda musieli wybrac sie z nami do baru Port&Oysters :-) Wiecej o ostrygach (po polsku) - tu .
